pisze tu dzis tylko dlatego ze nie mam sie do kogo odezwać. a mogłabym coś powiedzieć. niezbyt mądrego, byleby nie do siebie znów. w tym tygodniu bez imprez z powodu przerwy światecznej. gapie się na monitor i wymyślam jakby tu znaleźć jakiś wypełniacz, zapychacz, druga reke. i czytam, oglądam, słucham, wyorażam sobie to i owo, może zbyt wiele nawet. fikcja stworzona by zrobić dobrze takim jak ja spełnia swą rolę. już nawet uwierzyłam, że ja też tak moge przetrwać latami w stanie jak teraz, a potem otrzymam swoją nagrodę. tyle że w życiu funckjonuje czas rzeczywisty co się strasznie wlecze i gna niewiadomo gdzie zarazem, zbyt szybko by go rozsądniej wykorzystać. i te wszystkie "wątki poboczne". co mi jest kurde?
etam, wkeleje pioseneczke jak zawsze i spadam.